Wystarczy porozmawiać
Gdy w latach 90. właściciele gruntu na rogu ulic Piłsudskiego i Staszica oddali do sądu sprawę wydzierżawienia przez gminę ich działki Wojewódzkiej Spółdzielni Ogrodniczej i wygrali ją, nie było już wątpliwości, że do gminy należy tylko 46 metrów kw. terenu. Sporna część została wydzielona, a miasto skrupulatnie naliczyło spółdzielni czynsz dzierżawny za swój ochłap. Całego zamieszania i skomplikowanej sytuacji mieli już dosyć zarówno WSO, jak i właściciele niemal całej ziemi. Właśnie wówczas ich krewny Józef Harężlak odkupił pawilony handlowe od jednej, a ziemię od drugiej strony.