Rumia. Wjechała prosto do Zagórskiej Strugi
Ogromne szczęście ( w nieszczęściu) miała kobieta, która jechała w ubiegły czwartek seatem drogą dojazdową do ul. I Dywizji Wojska Polskiego w Rumi przy granicy z Kazimierzem. Postanowiła tam ominąć ogromną kałużę. Jednak, gdy zjechała na skraj drogi, w dole której płynie Zagórska Struga, nagle pod kołami samochodu obsunęła się ziemia i pojazd, razem z kierowcą, wpadł do rzeki. Kobiecie wprawdzie udało się samej wydostać z samochodu, ale jeszcze przez długi czas była w szoku.
- Rzeka w tym miejscu jest dosyć głęboka. Samochód był zalany do połowy szyb - relacjonuje Jarosław Szreder, dowódca rumskich strażaków. - Kobieta miała sporo szczęścia. Nurt rzeki w tym miejscu jest wolniejszy i samochód wraz z nią nie został przez niego zabrany. Gdyby wypadek zdarzył się kawałek dalej, mogłoby dojść do tragedii.
Strażacy pojazd wydobyli z rzeki używając wyciągarki linowej. Co ciekawe, po połgodzinnej akcji, kiedy auto ociekające wodą znowu stanęło na twardym gruncie, lampy samochodu wciąż się świeciły.