Marzenie o chacie wuja Toma
(WROCŁAW) Samochód jechał szybko. Za oknem było szaro i mokro. Topniał śnieg. W powietrzu czuć było odwilż. Mijaliśmy domy. Niektóre ładne. Inne zwyczajne. Mijali nas przechodnie. Ale skończył się chodnik, skończyła się droga. Samochód zatrzymał się. Mróz wkradał się pod kurtkę. Pole przykryte śniegiem nie zachęcało do wędrówki. Jednak gospodarz wyszedł nam na powitanie...