Energa Gedania Gdańsk — Nafta Gaz 0:3
Siatkarscy kibice Energi Gedani muszą uzbroić się w cierpliwość. Gdańszczanki rozegrały trzeci mecz w Lidze Siatkówki Kobiet i poniosły trzecią porażkę. Pewnym usprawiedliwieniem może być fakt, że przed własna publicznością uległy aktualnym mistrzyniom i wicemistrzyniom Polski. W sobotę przegrały do zera z Naftą Gaz Piła.
Nadzieje na sukces z wicemistrzyniami z Piły brały się stąd, że w niedawnych rozgrywkach Pucharu Polski Gedania wygrała z Naftą trzy mecze. Niestety to już historia. teraz Nafta była silniejsza, a Gedania słabsza. Słabsza i dlatego, że w ostatnim tygodniu nie trenowała Berenika Tomsia i trener Leszek Milewski nie miał drugiej środkowej. Tomsia siedziała wprawdzie na ławce rezerwowych, ale na jej pozycji eksperymentalnie zagrała Natalia Nuszel.
To był w ogóle dość dziwny mecz. Gedanistki w każdym z setów toczyły do pewnego momentu wyrównaną walkę, nawet prowadziły, ale kiedy ważyły się losy każdej z poszczególnych partii ich rywalki okazywały się lepsze.
Pierwszy punkt w tym meczu zdobyła dla Nafty doświadczona 30-letnia Beata Strządała, ale po kilku kolejnych akcjach gdańszczanki prowadziły 6:2. Było jeszcze 14:9, ale na drugą przerwę techniczna w tym secie to zespół gości schodził na prowadzeniu 16:15. I to prowadzenie pilanki już do końca tego seta zwiększały, wygrywając ostatecznie do 20. W drugim secie Gedania prowadziła tylko raz (3:2), minimalnie przegrywała 11:12, a od stanu 13:20 było wiadomo, że i ten set zakończy się porażką gospodyń.
Trzeci set był najbardziej zacięty i to do samego końca. Było 5:1 dla Gedanii, ostatnie prowadzenie 14:13, ale w samej końcówce — po ataku Małgorzaty Niemczyk — był remis 23:23. Niestety dwie ostatnie piłki, po atakach Agnieszki Bednarek i Beaty Strządały, spadły na boisko po gdańskiej stronie siatki.
Co zadecydowało o wygranej zespołu gości? Na pewno lepsze rozegranie i to mimo tego, że reprezentacyjna rozgrywająca Katarzyna Skorupa grała praktycznie na własna prośbę, z kontuzją. Na pewno godny uwagi uniwersalizm Micheli Teixeir, pierwszej brazylijskiej siatkarki grającej w polskiej lidze i doświadczenie mocno atakujących Agnieszki Kosmatki oraz wspomnianej już Strządały.
Gedania nie ma w lidze czym straszyć. Mocno zaatakować potrafi praktycznie tylko Emilia Reimus. Wyraźnie widać brak właściwego porozumienia pomiędzy rozgrywającymi, a skrzydłowymi. Atak z „krótkiej”, na środku siatki, praktycznie nie istnieje. Jeżeli dodać do tego — poza kilkoma próbami w sobotę — brak agresywnej zagrywki, to będziemy mieli listę siatkarskich grzechów głównych zawodniczek Gedanii. Obrazu gry nie jest w stanie zmienić kreowana na liderkę drużyny Małgorzata Niemczyk, bo musi jeszcze upłynąć sporo czasu zanim pani Małgosia sama będzie w optymalnej formie. Sądzę też, że nadal — i to pilnie — należy się starać o wzmocnienie zespołu. W innym przypadku na pierwsze ligowe zwycięstwo Gedanii będziemy musieli jeszcze długo czekać.